MOTO SHOW jak co roku ściągnął do podwarszawskiego Nadarzyna dziesiątki wystawców i tysiące fanów motoryzacji z całej Polski. Pełne parkingi, pełne hale wystawowe, atmosfera wypełniona po brzegi zapachem pięknych kobiet, swądem spalin i palonej gumy, testosteronem i adrenaliną. To już klasyka. Jak było na tego rocznej edycji? Zapraszamy na krótką relację z tego wydarzenia!

Koniec października to sygnał dla wszystkich petrolheadów, żeby spakować manatki i przybyć do PTAK EXPO. Organizatorzy, jak co roku, stanęli na głowie, żeby dostarczyć widzom wszystkie motoryzacyjne uciechy, jakie mogliby sobie wymarzyć, nie inaczej było i tym razem. Jednak zanim zagłębimy się w przepastne wnętrza hal wystawowych rzućmy okiem na to co działo się dookoła. Mimo wyjątkowo niesprzyjającej w tym roku pogody, nie zabrakło aktywności na świeżym powietrzu.

Warsaw Moto Show fot. Marcin Witkowski
Warsaw Moto Show fot. Marcin Witkowski

Drifty

Do dyspozycji odwiedzających oddana została między innymi strefa driftu, gdzie za stosowną opłatą można było skorzystać z usługi drifttaxi. Mocne doznania gwarantowane, tym bardziej że kierowca, na pierwszy rzut oka niepozornej e36, to nie ułomek i upalał swoje auto na krawędzi bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku, a przy tym odznaczając się iście zegarmistrzowską precyzją. A do tego ten prawdziwy koncert, z jednej strony ryk mocno podrasowanego silnika, momentami zagłuszany przez charakterystyczny jęk kłowej skrzyni biegów. Każdy fanatyk motoryzacji wie, że są to sprawy nie do opisania słowami i wymagają doświadczenia na własnej skórze i uszach.

Warsaw Moto Show fot. Marcin Witkowski
Warsaw Moto Show fot. Marcin Witkowski

4×4

Dla osób stroniących od niebezpiecznych poślizgów i wysokich prędkości, również przygotowano atrakcje „pod chmurką”. Po drugiej stronie hal wystawowych znalazło się miejsce na strefę offroad. Ze stromymi podjazdami i wymagającym teren walczyły zarówno dość „stockowe” terenówki, prawdziwe przeprawowe wydumki, zbudowane przez prawdziwych freaków, a także quady. Sam co prawda nie skorzystałem z tych dobrodziejstw, ale stawiam, że w tym roku, z uwagi na pogodę, było wyjątkowo ciężko, błotniście i trudno. Słowem wszystko czego każdy zapaleniec jazdy w terenie potrzebuje do szczęścia.

Warsaw Moto Show fot. Marcin Witkowski
Warsaw Moto Show fot. Marcin Witkowski

Nowości na rynku

Mimo tych niewątpliwych atrakcji, najciekawsze czekało na odwiedzających jak zwykle w ciepłych i klimatyzowanych halach. Organizatorzy jak zwykle stanęli na wysokości zadania i zgromadzili w jednym miejscu wszystko co można sobie zażyczyć. Nowe, premierowe auta? Proszę bardzo. Samochody z segmentu premium? Do wyboru, do koloru. Super-sportowe egzotyki? Nie ma problemu, chociaż nieco brakowało na tej edycji stoisk takich tuz jak Ferrari, czy Aston Martin. Oczywiście auta obu marek można było znaleźć, niestety oficjalne przedstawicielstwa nie wzięły udziału w imprezie, mam nadzieję że w przyszłym roku naprawią swój błąd.

Warsaw Moto Show fot. Marcin Witkowski
Warsaw Moto Show fot. Marcin Witkowski

Klasyków też nie zabrakło

Wracając jednak do przeglądu inwentarza. Klasyki? Nie ma sprawy, przyprowadzono auta, z każdej epoki począwszy od Forda Model T i z niemal każdego kraju świata. Znalazło się też coś dla wielbicieli tuningu, driftu, motorsportu, a także takich nieodłącznych elementów świata samochodów, jak modny ostatnio detaling, czy zabudowy car- audio. Nie zabrakło również monumentalnych pojazdów z segmentu ciężarówek i pojazdów stricte terenowych. To wszystko okraszone zostało cieszącą oko obecnością wyjątkowo urodziwych na tej edycji hostess.

Warsaw Moto Show fot. Marcin Witkowski
Warsaw Moto Show fot. Marcin Witkowski

Rodzinna impreza

Jeżeli jesteś fanem motoryzacji, MOTO SHOW to impreza, na której po prostu nie może Cię zabraknąć. Mnie jednak najbardziej cieszy fakt, poszerzającego się z roku na roku, przekroju „klienteli” odwiedzających. Jeżeli spodziewacie się tabunu nagrzanych i nabuzowanych samców, to możecie się rozczarować. Oczywiście grupek typowo męskich jest tutaj na pęczki, jednak z roku na rok przybywa osób, które odwiedzają targi całymi rodzinami, wpajających swoim pociechom miłość do motoryzacji od najmłodszych lat, ale również normalnych par w różnym wieku. Wbrew pozorom, kobiety wcale nie wyglądały na znudzone i przyciągnięte na siłę przez swoim facetów. Ogrom i różnorodność wystawców zachwycała każdego po równo, niezależnie od płci, stanu majątkowego, poglądów politycznych czy wykształcenia. To chyba najpiękniejszy element motoryzacji, która łączy ludzi ponad podziałami.

Warsaw Moto Show fot. Marcin Witkowski
Warsaw Moto Show fot. Marcin Witkowski

Organizator wyciąga wnioski po wcześniejszych edycjach

Jak co roku i tym razem nie sposób nie zachęcić Was do odwiedzenia MOTO SHOW przy okazji kolejnej edycji. Wierzcie mi na słowo, nie pożałujecie, ani poświęconego czasu, ani wydanych pieniędzy. Malkontentom narzekającym na słabą organizację ruchu wokół hal, szeroko krytykowaną w zeszłym roku, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że przy tej edycji, organizatorzy poszli po rozum do głowy i poradzili sobie z tym zagadnieniem o niebo lepiej. Na koniec zapraszam Was do sprawdzenia naszej galerii i mam nadzieję, że spotkamy się na miejscu za rok! 😉

Dodaj komentarz