Wszystkie samochody stają się coraz większe czy to na zewnątrz czy we wnętrzu dostarczając więcej miejsca. To fakt. Zdarza się jednak, że niektóre auta dorastają tak bardzo, że plasują się w segmencie wyżej. Tak jest z Fordem Ka+, który z malutkiego mieszczucha, w trzeciej generacji rozrósł się do miejskiego auta segmentu B. Auto zyskało dodatkową parę drzwi i przede wszystkim nową listę klientów. Wraz z rozwojem technologii, samochody stają się coraz droższe, natomiast model Ka+ jest jednym z niewielu najtańszych aut dostępnych na polskim rynku, który oferować ma sporą przestrzeń. Jaki jest efekt końcowy?

Ford Ka+ fot. Piotr Majka

Samochód otrzymał dobrze znaną, fordowską stylistykę, z charakterystycznym, trapezoidalnym grillem w przednim pasie. Auto wyróżnia się nieco karykaturalną sylwetką, duży grill i spore reflektory przednie wydają się być przerysowane w stosunku do ogólnej bryły samochodu. Jest to ciekawy efekt, który zdecydowanie wyróżni miejskie auto wśród innych modeli. Mimo wykorzystania wielu elementów z innych modeli Forda, auto nie zostało zaprojektowane jako mniejsza kopia większego auta. Ma swój własny, unikalny charakter, a to się ceni.

Ford Ka+ fot. Piotr Majka

O ile przednia linia nadwozia jest dość agresywna i kanciasta, tył wydaje się być bardziej łagodny. Zauważymy tu więcej obłych i zaokrąglonych kształtów. Nowy Ka+ wydłużył się względem poprzednika o 30 cm. Obecnie jego długość wynosi 3929 mm, o 10 cm krócej od nowej Fiesty. Dodatkowo jego szerokość została zwiększona o 10 cm względem starego modelu Ka i wynosi obecnie 1769 mm ze złożonymi lusterkami. Nowy Ka+ jest też o 2 cm wyższy i jego wysokość wynosi 1524 mm.

Ford Ka+ fot. Piotr Majka

Przechodząc do środka modelu Ka+ zauważymy charakterystyczny układ deski rozdzielczej, dzięki czemu rozkład przycisków czy układ nawiewów będzie dobrze znany z innych modeli Forda. Nie spodziewajmy się tutaj miękkich materiałów. Wszystko jest twarde w dotyku, ale całe szczęście nie sprawia wrażenia taniego jak w przypadku aut z Rumunii. Jakość materiałów pomimo twardości jest na wysokim poziomie.

Ford Ka+ fot. Piotr Majka

Ciemne wnętrze rozwesela dwukolorowa tapicerka, połączenie czarnego materiału z szarymi wzorami na siedziskach. Typowe dla nowych modeli Forda turkusowe podświetlenie elementów wewnątrz znakomicie wyróżnia się spośród dotychczasowej kolorystyki w innych autach, a przede wszystkim dodatkowo zabarwia czarno białą kolorystykę tapicerki.

Ford Ka+ fot. Piotr Majka

Kierowca znajdzie przed sobą klasyczne zegary analogowe, z niewielkim komputerem pokładowym oferującym niezbędne dane podczas jazdy, tj. średnie zużycie paliwa, chwilowe zużycie paliwa, zasięg czy temperatura na zewnątrz pojazdu. Do tego otrzymujemy wielofunkcyjną kierownicę wyposażoną w przyciski do obsługi radia i jako element opcjonalny za 900 zł tempomatem. Decydując się na dopłatę otrzymujemy również obręcz kierownicy pokrytą skórą.

Ford Ka+ fot. Piotr Majka

Bogatsza wersja Trend Plus oferuje w zestawie radioodtwarzacz z systemem Ford Sync pierwszej generacji. System audio oferuje słuchanie muzyki za pomocą radia FM, portu USB, Bluetooth, czy nawet odtwarzacza CD. Oferuje także sterowanie głosowe i obsługę telefonu komórkowego. Jest to jeden z wielu powodów, dla których warto dopłacić do wersji Plus, tym bardziej, że w podstawowej wersji Trend radio otrzymamy wyłącznie w opcjonalnym pakiecie. Brakuje możliwości rozbudowy systemu multimedialnego o funkcję Nawigacji. Szkoda. Wersja Trend Plus oferuje również klimatyzację manualną w standardzie, za dopłatą można mieć nawet klimatyzację automatyczną.

Ford Ka+ fot. Piotr Majka

We wnętrzu auta znajdziemy zarówno dwa uchwyty na kubki dla osób siedzących w przedniej części, jak i dla pasażerów tylnej kanapy. Znalazła się również wąska półka, która mimo niewielkich rozmiarów pomieści telefon nawet większych rozmiarów. Brakuje natomiast podłokietnika dla kierowcy, który jest dostępny wyłącznie w pakiecie z podgrzewanymi siedzeniami. Tego elementu wyposażenia bym się nie spodziewał w tanim samochodzie segmentu B, a jednak. Jest to bardzo fajna opcja dla wszystkich zmarzluchów, a cena to zaledwie 1070 zł.

Ford Ka+ fot. Piotr Majka

Zajęcie komfortowego miejsca za kierownicą nie powinno być większym problemem. Pomimo, że kierownica jest regulowana wyłącznie na wysokość, do dyspozycji otrzymujemy fotele, które wyregulujemy również względem wysokości.

Ford Ka+ fot. Piotr Majka

W tylnej części kabiny zaskoczenie. Ilość miejsca na tylnej kanapie dorównuje poprzedniej generacji Fiesty. Miejsca jest wystarczająco by w miarę komfortowo przewieźć dodatkową dwójkę pasażerów. Cieszy niewielki próg tunelu środkowego, mimo iż zabranie dodatkowej, trzeciej dorosłej osoby byłoby katorgą na dłuższych dystansach. Mimo wszystko, jak na gabaryty samochodu, Ka+ oferuje całkiem sporą przestrzeń.

Ford Ka+ fot. Piotr Majka

Bagażnik ma pojemność 270 litrów, czyli o 20 litrów mniej od tego we Fieście. Spora ilość miejsca we wnętrzu musiała mieć tutaj kluczowe znaczenie. Wśród segmentu B ta pojemność nie jest zbyt oszałamiająca, jednak w przypadku porównywania aut podobnych cenowo z segmentu niżej Ka+ staje się już faworytem. Jeśli ilość miejsca w bagażniku ma kluczowe znaczenie to tańsza Dacia Sandero zaoferuje bagażnik o 50 litrów większy od modelu Ka+. Po złożeniu tylnej kanapy przestrzeń zwiększa się do 849 litrów. Przestrzeń jest prosta i ustawna, bagażnik ma dość wysoki próg załadowczy i brakuje w nim haczyków na siatki z zakupami. Co jednak znalazło swoje miejsce w kufrze, to koło dojazdowe schowane pod podłogą.

Ford Ka+ fot. Piotr Majka

Decydując się na nowego Forda Ka+ do wyboru będziemy mieli jedynie jeden silnik wolnossący o dwóch wariantach mocy, uzależnionych również od wersji wyposażenia, na które się zdecydujemy. I tak z pojemności 1.2 litra mały Ford uzyska moc 70 lub 85 KM. My mieliśmy do dyspozycji auto o większej mocy i momencie obrotowym 112 Nm. Na papierze auto jest w stanie przyspieszyć do pierwszej setki w 13,3 sekundy, oraz rozpędzić niewielką bryłę auta do 169 km/h. W rzeczywistości auto jest w stanie osiągnąć prędkość większą, nawet 190 km/h. Samochód także nie przyspiesza tak strasznie jak widnieje to w danych producenta. A przynajmniej daje takie wrażenie, gdyż w niższych progach prędkości to naprawdę żwawe autko. W warunkach miejskich jest wystarczająco dynamiczny. Poza miastem wyprzedzanie będzie utrudnione i trzeba przewidywać i wcześniej zaplanować większość tego typu manewrów.

Ford Ka+ fot. Piotr Majka

Zużycie paliwa jest na bardzo przyzwoitym poziomie. Co prawda do danych producenta należy doliczyć przysłowiowy litr, ale to wciąż bardzo dobre wyniki. W mieście zużycie paliwa wyniosło średnio 7,7 l/100km. Podczas podróży po terenie niezabudowanym zużycie paliwa spadło do średnio 5 l/100km. Gdy będziemy podróżować drogami szybkiego ruchu ze stałą prędkością 120 km/h, Ford Ka+ będzie zużywał 6,8 l/100km benzyny bezołowiowej, natomiast przy prędkości 140 km/h będzie to 7,2 l/100km. Przy wyższych prędkościach wartości zużycia paliwa są mocno uzależnione od podmuchów wiatrów, przez co mogą być większe.

Ford Ka+ fot. Piotr Majka

Ford Ka+ wydaje się jakby przejął cechy poprzedniej generacji Fiesty. O ile nowa, ósma generacja modelu Fiesta stała się nad wyraz miękka i komfortowa, nowy Ka+ jest bardziej sztywny, a sprężyny są krótkie. Mimo to samochód świetnie wybiera wszelkie ubytki w drodze i nierówności, a zawieszenie jest zestrojone w taki sposób, że zapobiega większemu pływaniu nadwozia nawet przy większych prędkościach.

Ford Ka+ fot. Piotr Majka

Ford Ka+ jest jednym z najtańszych samochodów segmentu B. Realną konkurencją cenową wydaje się być Dacia Sandero, która pomimo mniejszej ceny startowej oferuje również gorsze wyposażenie podstawowe. Ford Ka+ w standardzie oferuje bogate i ciekawe wyposażenie, które w testowanej wersji Trend Plus wydaje się mieć wszystkie niezbędne elementy auta miejskiego. Różnica w wersjach wyposażenia wynosi 5000 zł, a nasz egzemplarz doposażony wyłącznie w tempomat kosztował jedynie 42 800 zł. Za tą cenę otrzymujemy dobre jakościowo auto ze sporą ilością miejsca zarówno dla czwórki osób jak i zadowalającej  ilości miejsca w bagażniku.

Ford Ka+ fot. Piotr Majka

Jak się okazuje, zawsze może znaleźć się miejsce dla dwóch różnych aut tego samego segmentu w jednej rodzinie. Ważne jest aby marka umiała dostosować się do wymagań klientów, a Ford wydaje się, że stworzył samochód idealny do tego zadania. W momencie, gdy Fiesta awansowała na bardziej luksusowy model auta miejskiego, Ka+ stał się tańszą alternatywną dla ludzi szukających sporej przestrzeni we wnętrzu małego autka w przystępnej cenie.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNowe Audi A7 Sportback
Następny artykuł3, 2, 1… START!
Magister Logistyki w Transporcie, Inżynier Transportu. Entuzjasta motoryzacji od dziecka, fotograf z zamiłowania. Jeśli macie pytania, sugestie lub uwagi, proszę pisać na mail: piotr.majka@test.auto.pl

Dodaj komentarz