Letnia pora to idealny czas na zażycie sporej dawki adrenaliny. Dzięki uprzejmości Ford Polska zostaliśmy zaproszeni na jazdę testową nowy Mustangiem w wersji GT. I to ja miałem okazje spędzić cały dzień za kierownicą tej niezwykłej legendy. W moje ręce trafiło nowe dziecko amerykańskich inżynierów. Był to Mustang w kolorze Shadow Black z czarnymi 19 calowymi felgami i pięciolitrową widlastą ósemką i automatyczną dziesięcio-stopniową skrzynią biegów. Prawdziwa bestia.

Poprzednią generację po raz pierwszy zobaczyłem na targach w Poznaniu i miałem mieszane uczucia. Długa maska z charakterystycznym garbem nie przypadła mi do gustu. Nowy model dzięki kilku drobnym zabiegom stylistycznym zyskał bardziej agresywny wygląd. Został zmieniony grill oraz profil maski, a przedni zderzak dostał powiększony splitter. Z tyłu mustang dostał dodatkowe dwie końcówki układu wydechowego i jeszcze większy dyfuzor, w opcji jest dodatkowy spoiler. Przestylizowane zostały również tylne LEDowe lampy.

Wnętrze pozostało „prawie” bez zmian. Poprawiła się jakość materiałów i wykończenia ale nadal możemy znaleźć tu tandetny plastik czy przełącznik kierunkowskazów z Focusa. A to prawie, to 12 calowy cyfrowy ekran za kierownicą zamiast klasycznych analogowych zegarów. Ekran można dowolnie konfigurować aby dostosować go do własnych upodobań ale ja i tak wybrałem klasyczny wygląd. Menu systemu multimedialnego jest dość intuicyjne, a rozmieszczenie przycisków ergonomiczne, oprócz jednego! do zmian trybów jazdy jest daleko i podczas jazdy trzeba go szukać.  Trochę to nie wygodne.

Zabawę czas zacząć … Po otwarciu drzwi rzuca się w oczy pulsujący na czerwono przycisk Engine start. KLIK! i potężne V8 daje znać na rejonie o swojej obecności. Szybka zamiana trybu aktywnego układu wydechowego na Tor wyścigowy i „przegazówka”, auto przyjemnie zaczyna bujać, wydech pluje, strzela, przechodzą ciarki po plecach – a jeszcze nie ruszyłem. Do dyspozycji mamy aż 6 trybów jazdy: Normal, Sport, Track Snow/Wet , Drag Strip oraz My Mode – który umożliwia dostrojenie auta do własnych preferencji dotyczących dźwięku wydechu, dynamiki i ustawień układu kierowniczego.

Swoją trasę rozpoczynam z centrum Warszawy, tryb auta Normal, wydech Tor wyścigowy – postraszymy rowerzystów* i pieszych*. Jak na swoje duże wymiary, auto dość swobodnie przemieszcza się po wąskich uliczkach stolicy. W trybie Normal auto przyjemnie wybiera nierówności, przejazd po studzienkach nie jest nadzwyczaj komfortowy. Automatyczna skrzynia bardzo płynnie i prawie niezauważalnie żongluje przełożeniami. Przy wolnej miejskiej jeździe Mustang wydaje się udomowionym kucykiem. Wygodne wentylowane fotele, dwustrefowa klimatyzacja i duży wyświetlacz nawigacji – pełen komfort. I to uczucie że pod maską mam 450 koni mechanicznych tylko czekających na ruch mojej prawej stopy.

Dość miasta. Przyszła pora w „rozsądny sposób’’ sprawdzić to, do czego jest stworzony Mustang – długa prosta. Kierunek -> autostrada A2. Niestety pogoda miała inne zdanie, na autostradzie rozpętała się burza. I to nie pod maską, a na niebie. Ten stan pogodowy wprowadził mnie w lekki niepokój 450KM napęd na tył… Ale nie ma tego złego, sprawdzę czy Mustang może być wygodnym długodystansowym pożeraczem kilometrów. Tryb jazdy Wet (total Wet!) wydech cichy, pełen automat, aktywny tempomat i prędkość autostradowa. Czułem się bardzo pewnie (bo o wynikach testów zderzeniowych dowiedziałem się 2 dni później) i nie musiałem walczyć o życie przy każdym wyprzedzaniu ciężarówki. Pełen relaks a za oknem pogodowy armagedon.

Dość autostrady i deszczu. Zrobiło się trochę lepiej, nie pada, asfalt lekko wilgotny, drogi zrobiły się kręte. Tryb Sport ręczna zmiana biegów i pora się trochę po siłować z narowistym koniem. Zawieszenie staje się twarde, gaz reaguje na lekkie muśnięcie, tył lekko ucieka ale wszystko w kontrolowany sposób. Zmiany przełożeń do czerwonego pola i łup , do czerwonego pola i łup, do czerwonego pola i łup… Zbliża się zakręt przyhamowanie, redukcja wyjście na prostą i czerwone pole łup …..Uzależniające – mogę tak cały dzień. Mustang w tym trybie zmienia się w prawdziwego konia wyścigowego. Pożera zakręt za zakrętem. Co raz szybciej i szybciej. Musiałem się opamiętać i wyłączyć mój tryb „insane”, ponieważ szukanie granic przyczepności na publicznej drodze jest wysoce nie rozsądne.

Zobacz również:   [TEST] Toyota Auris FL Comfort Tech+Style 1,2 Turbo 116 KM (D4-T) 2015

Zmian trybu: Normal i kierowca „normal”. Po „ kontrolowanych szaleństwach pora na powrót do Warszawy. Jest godzina 16:30, a Warszawa zamienia się w stolicę zakorkowanych ulic. Powolne przemieszczenie się od świateł do świateł. Miałem dużo czasu na przemyślenia, jakim autem jest „nowy” Mustang.  Co mi się w nim nie podoba? W niektórych miejscach naprawdę słabej kości plastiki np. ramka ekranu nawigacji, albo mały wąski wysuwany schowek mega tandetnie zrobiony, jakość Fiata Uno z lat 90’. Poza tym reszta materiałów jest na dobrym poziomie. Ale wszystkie minusy zanikają po odpaleniu silnika. Ideą Forda było stworzenie auta sportowego dla amerykańskiej klasy średniej. Za niewygórowane pieniądze otrzymywano V8 w nadwoziu Coupe lub z otwartym nadwoziem. Mustang stał się hitem, gdy w ciągu 36 miesięcy sprzedali milion aut. Auta ze znaczkiem konia też miały swoje upadki jak fatalna końcówka lat 70 i lata 80 –kryzys paliwowy, a także stylistyczne porażki. „Nowy” Mustang VI generacji szturmem podbił Europę i serca automaniaków. W Polsce w 2016 był najlepiej sprzedającym się autem sportowym. Za kwotę około 230 tysięcy złotych możesz być posiadaczem amerykańskiej legendy z ogromnym silnikiem V8. Jeżeli chodzi o stosunek mocy do ceny Mustang jest bezkonkurencyjny.

Na pewno zapytacie ile To pali. Apetyt na paliwo jak podaje folder to 8.2 litra w cyklu poza miejskim i 19 litrów w mieście. Podczas mojej jazdy na autostradzie osiągnąłem 8.5 litra na sto kilometrów, a na koniec dnia średni wynik wyniósł 13.5 litra. Jak na pięciolitrowe V8  to bardzo dobry wynik. Nowy Ford Mustang to już nie tylko wielki silnik, napęd na tył i przednie koła połączone sznurkami. To nowoczesna maszyna do połykania zakrętów, prawdziwa bestia. Dobrze do tego pasuje hasło wyborcze prezydenta USA: Make America Grate Again. Ale czy to początek końca prawdziwego Mustanga?

W dobie silników turbo doładowanych , hybryd czy w pełni aut elektrycznych czyste V8 to już powoli przeżytek. Europejscy producenci z modelu na model obcinają ilość cylindrów zmniejszają pojemność. Nawet Ford w nowy topowym modelu GT nie użył już V8, a Turbodoładowane V6, oczywiście co poskutkowało wygraną w wyścigu Le Mans. Mustang to głośne, brutalne V8. Czy jak zniknie ten silnik to zniknie legenda? Ze mną i Mustangami jest jak, znajomość z koleżanką ze podstawówki. Przez lata się kolegujecie, przyjaźnicie aż w końcu się w niej zakochujesz. Auto mnie urzekło. Jak trzeba był cichym i wygodny krążownikiem wystarczyła tylko zmiana charakteru a wybucha wulkan pod maską.  Oczywiście są szybsze i ładniejsze auta, które są w cenie mieszkania i zakup pozostaje w sferze marzeń ale Mustang jest namacalny, jest w zasięgu ręki. Ford od nowa stworzył auto sportowe dla klasy średniej, Klasy europejskiej.

*podczas testu nie ucierpiał żaden rowerzysta czy pieszy.

Dodaj komentarz