Planowanie wakacyjnego wyjazdu często kończy się sporem, bo każdy ma swoje wyobrażenia jak powinien wyglądać idealny urlop. Zasadniczy dylemat polega na tym, czy chcemy wylegiwać się w słońcu, czy spędzić aktywne dni w górach. I chociaż polskie góry są piękne, nie wiem co ciągnie wszystkich turystów nad Bałtyk. Woda jest zimna, wieje, a jeśli nawet wszystko jest w porządku, to plaża wygląda jak sieć ogrodzonych parawanami ogródków działkowych. Dużo ciekawszym wyborem jest Chorwacja. Ceny są zbliżone do tych w Polsce, a w Dalmacji mamy połączenie gór i czystego, błękitnego morza. Jest to też genialne miejsce na przeprowadzenie testu. 1400 km w jedną stronę, później górskie prowincje z wąskimi serpentynami, a to wszystko okraszone wspaniałymi widokami.

Jeśli planujemy daleki wyjazd, to potrzebny będzie pakowny samochód. Jeśli podróż będzie długa, warto aby był komfortowy. A jeśli będziemy mieli przed sobą liczne kręte drogi, przyda się układ czterech kół skrętnych. To wszystko skłania się ku jednemu autu – Renault Espace. Padło na nowy benzynowy silnik 1.8 TCe o mocy 225 KM. Pierwsza myśl, która mnie przeszła, najmocniejszy silnik w gamie Espace i daleka trasa może nie być idealnym połączeniem, w końcu daleki wyjazd oznacza już i tak duże koszty, a ten, może je dodatkowo zwiększyć. To nie do końca prawda. Ale o tym później…

To co aktualnie oferuje Renault, czyli najnowszy Espace jest czymś w rodzaju hybrydy. I to nie pod względem silnikowym, ale nadwoziowym. Chociaż ten model był protoplastą nadwozia VAN, tutaj mamy coś w stylu połączenia rodzinnego VANa z dużym SUVem. Francuzi próbowali połączyć najlepsze cechy obu typów aut. To co wyszło spod ręki projektantów to całkiem nieźle wyglądające auto, które rozwinęło styl Renault. LEDowe światła mocno podkreślają kontury samochodu. Ponadto mamy dużo chromu. Pomimo dużej bryły, poprowadzone linie sprawiają, że wydaje się lekki i to mimo 1,7 tonowej masy własnej. Jednym z głównych powodów jest nisko poprowadzona linia dachu, która ma swoje odzwierciedlenie we wnętrzu, ale nie na tyle, żeby dotykać głową podsufitki, czy jak w tym przypadku panoramicznego, otwieranego dachu. Nowa bryła samochodu wymagała zastosowania felg o dużej średnicy, dlatego w tym egzemplarzu mieliśmy 19 calowe felgi, a profil opony wciąż pozostawał gruby.

Zobacz również:   [TEST] Seat Leon ST X-Perience 2.0 TDI 184 KM DSG 4Drive

Uczucie połączenia VANa z SUVem jest również we wnętrzu. Z jednej strony deska rozdzielcza jest mocno posunięta do przodu, co skutkuje ogromną przednią szybą. Z drugiej strony tunel środkowy jest mocno zabudowany. Zastosowano tu rozbudowany system R-Link 2 z 8,7 calowym wyświetlaczem umieszczonym w pozycji pionowej i co ciekawe jest on dostępny w standardzie w każdej wersji wyposażeniowej. Materiały są dobre, zwłaszcza ekologiczna skóra na fotelach. Jasna tapicerka z przeszklonym dachem fajnie rozświetla wnętrze, dzięki czemu mamy wrażenie większej przestrzeni. Ponadto możemy rozświetlić wnętrze specjalnym oświetleniem Ambientowym w pięciu kolorach do wyboru. Jedyne do czego mogę się przyczepić to plastikowy element tunelu środkowego, który imituje drewno. Raczej łatwo będzie się rysował i sprawia wrażenie taniego.

Renault stawia na cyfryzację, dlatego tradycyjne obrotomierze zostały zamienione na wyświetlacz, którego wygląd możemy dowolnie zmieniać. System R-Link 2, który znajdziemy tuż obok scala większość funkcji samochodu, nawet paneli klimatyzacji. Klasyczne zostały tylko regulatory temperatury i kilka funkcyjnych przycisków. Cała reszta została przeniesiona na ekran systemowy. Ten z kolei jest czytelny, ikony wyboru są duże, dzięki czemu każdy z łatwością poradzi sobie z wyborem funkcji.

Nawigacja jest w porządku, jest w stanie rozpoznać korki i częściowo obliczyć czas oczekiwania, chociaż nie wiem czy to wina braku aktualizacji, ale nie pokazywała drogi, która powstała przed dwoma laty. Jest też możliwość podłączenia telefonu poprzez aplikację Android Auto czy Apple Car Play. Szkoda tylko, że wyświetlany obraz nie wykorzystuje w pełni możliwości dużego pionowego ekranu. Obraz z telefonu jest poziomy, i właściwie 2/3 ekranu jest zmarnowana. Z drugiej strony mamy bardziej aktualne mapy, a komunikaty o skrzyżowaniach pojawią się na wyświetlaczu przy obrotomierzu, czy ekranie HeadUp Display, czyli niewielkiej szybce za kierownicą, która wyświetli najpotrzebniejsze informacje bez konieczności odrywania wzroku od drogi.

W długiej trasie jednym z najważniejszych czynników jest komfort. A ten zapewniają naprawdę genialne fotele. 1400 km niemal nieprzerwanej jazdy i zero bólu w plecach. W niektórych samochodach dyskomfort czuję już po 100 km, tutaj gdyby nie zmęczenie fizyczne, mógłbym nie wysiadać. Ciało genialnie wpasowuje się w profil fotela, a regulowany wzdłużnie zagłówek daje odpocząć nadwyrężonej szyi. Oprócz tego mamy elektryczną regulację obu foteli, a nawet masaż również w obu z nich. Chociaż masaż jest bardziej uczuciem jakby ktoś z tyłu wbijał w różnych miejscach swoje kolana w fotel, to ogólnie jest całkiem niezłym, chociaż zbędnym dodatkiem. Brakuje jedynie wentylacji, którą dostaniemy dopiero w Initiale Paris, ale klimatyzacja jest na tyle sprawna, że szybko schładza nawet mocno nagrzane przez chorwackie gorące powietrze wnętrze.

Zobacz również:   [TEST] Infiniti Q50S V6 Twin Turbo 405KM Sport Tech

W drugim rzędzie siedzeń jest równie komfortowo. Mamy trzy indywidualne siedzenia, które możemy regulować wzdłużnie i mają dość dobre wyprofilowanie. Dzięki temu, że każde z nich jest oddzielne, a także dzięki rozmiarom Espace, całkiem wygodnie pojadą nawet trzy dorosłe osoby. Ponadto całkowicie płaska podłoga i ogrom przestrzeni na nogi daje niezwykłe wrażenie przestrzeni. Dopiero jeśli zdecydujemy się na umieszczenie kogoś (raczej dziecka lub bardzo niskiej osoby) w trzecim rzędzie siedzeń, przestrzeń z drugiego rzędu będzie trzeba zmniejszyć.

Planując daleką podróż potrzeba sporej przestrzeni bagażowej. A tej jest całkiem dużo. 680 litrów przy czwórce pasażerów wystarczy na spokojne spakowanie wszystkich bagaży, a miejsca jeszcze trochę zostanie. Warto zauważyć, że bagażnik w nowym Espace jest podniesiony wyżej, pod podłogą natomiast zintegrowano nagłośnienie systemu Bose, a także trzeci rząd siedzeń. Zarówno drugi jak i trzeci rząd siedzeń możemy składać elektrycznie za pomocą przycisków. Niestety, o ile składają się same, tak podnieść już trzeba je ręcznie. Na szczęście nie ważą tony, a do ich podniesienia wystarczy niewielka ilość siły. Bagażnik otwiera się i zamyka elektrycznie, jest nawet funkcja otwierania poprzez machanie nogą pod zderzakiem. Można stać się leniwym.

O ile auto jest już na rynku od kilku lat, tak zupełna nowością jest benzynowy silnik 1.8 TCe o mocy 225 KM. Jest to jeden z dwóch silników dostępnych obecnie w ofercie, drugi to 160 konny Diesel. Jestem zdumiony, że w rodzinnym aucie zdecydowano się zamontować silnik o tak dużej mocy. W połączeniu z maksymalnym momentem obrotowym 300 Nm jest w stanie przyspieszyć od 0 do 100 km/h w zaledwie 7,6 sekundy. Jeśli myślicie, że ten samochód jest zwariowany to uspokoję Was. Pomimo osiągów, przyspiesza z gracją. Nie wyrywa się. Automatyczna skrzynia EDC dobiera biegi tak, aby podróż odbyła się w jak najbardziej komfortowych warunkach. A jeśli będzie przy okazji szybko, to czy jest to problem?

Zobacz również:   [TEST] MINI John Cooper Works Paceman

Do wyboru mamy 5 trybów jazdy, z czego najważniejsze z nich to Comfort oraz Sport. Chociaż jak dla mnie, wystarczyłby wyłącznie tryb Comfort. Jest wtedy i tak wystarczająco szybki, a przy okazji nie generuje sztucznego dźwięku silnika z głośników. Przy szybszej jeździe po krętych drogach czuć było delikatny przechył nadwozia. Dużo pomaga system czterech kół skrętnych 4Control. Do 50 km/h tylne koła skręcają delikatnie w przeciwnym kierunku, poprawiając skrętność auta. Na krętych drogach czy w mieście można to odczuć. Duży Espace skręca niczym małe miejskie auto. Przy wyższych prędkościach tylna oś skręca delikatnie w tym samym kierunku co przednia poprawiając stabilność w zakrętach. Mało tego. Na większych wzniesieniach doceniłem w pełni siłę nowego silnika. Przy podjazdach nie było mowy o zająknięciu. Espace zdecydowanie parło do przodu, bez żadnego wysiłku. A czy nowy silnik szybko uszczupla zawartość portfela? Niekoniecznie. Wystarczy jechać z głową. Na autostradzie średnie spalanie wyniosło 8,3 litra. Na normalnej trasie można zejść do poziomu 7 litrów. Renault okaże swój apetyt w mieście, gdzie średnie zużycie paliwa oscyluje w granicach 11 litrów.

Obecna generacja Renault Espace jest nieco ekscentryczna. Ciekawe połączenie dwóch rodzajów auta spełnia swoją rolę. Chociaż jest niższe i nieco bardziej zabudowane to wciąż jest bardzo przestronne. A nowy silnik? Okazuje się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Jeśli będziemy umiejętnie się z nim obchodzić, odwdzięczy się całkiem ekonomicznym spalaniem. Gdy będziemy potrzebować mocy, dostaniemy ją w każdym pożądanym momencie. Jest komfortowo, może nawet zbyt miękko, bo na falistej drodze rozbuja nas jak na wzburzonym morzu. Szkoda tylko, że cena ponad 160 tys. za prezentowany model trochę przeraża. Z drugiej strony, są rabaty. A jeśli dużo podróżujemy, Renault Espace będzie idealnym towarzyszem.

2 KOMENTARZE

  1. A ile pali Espace na autostradzie przy 140km/h oraz 130km/h ? Średnie zużycie to taki parametr marketingowy (nie wiadomo jaka jest ta średnia prędkość – możne być 80km/h) – w realu jedziemy na urlop z maksymalną dopuszczalną prędkością (myślę o wyjazdach dłuższych niż 500km). I tu pojawia sie pytanie o zużycie paliwa. Mój samochód (diesel) jest bardzo dopasowany do południowoeuropejskich standardów – różnica w zużyciu paliwa pomiędzy naszym 140km/h (7,6l/100km), a 130km/h (5,9 l/100km) jest duża – różnica w zasięgu wynosi 228km. Ciekawe jak to wygląda w wypadku benzyny.

    • Ma Pan rację. Nie doprecyzowałem zagadnienia, a podana średnia wartość uwzględniała Węgierskie i Chorwackie autostrady. Z moich obserwacji wynika, że przy 140 km/h zużycie paliwa wynosiło w granicach równych 9 litrów.
      Pozdrawiam, Piotr Majka.

Dodaj komentarz